Zarządzanie przez chaos - druga faza rozejmu w Strefie Gazy
USA wraz z sojusznikami przystąpiły do wdrażania kolejnego etapu planu dla Strefy Gazy. Proces niesie za sobą liczne zagrożenia wynikające z polityki Izraela, możliwego umocnienia się Hamasu, nieprzejrzystej formuły oraz roli poszczególnych uczestników. W konsekwencji rośnie ryzyko, że USA i inni partnerzy skupią się na doraźnej stabilizacji sytuacji w Strefie Gazy, bez wspierania politycznych rozwiązań konfliktu.
Amir Cohen / Reuters / Forum
Aktualna sytuacja w Strefie Gazy
Porozumienie wprowadzone w październiku ub.r. na podstawie 20-punktowego planu pokojowego Donalda Trumpa zakończyło otwartą fazę wojny Izraela z Hamasem. Nie oznaczało pełnego wygaszenia walk, przede wszystkim z uwagi na kontynuację izraelskich ataków w całej Strefie Gazy, w których od tego czasu zginęło ok. 500 osób (wojskowych i cywilnych). Izrael kontroluje ok. 55% obszaru Strefy, a pozostała część, gdzie znalazło się ok. 1,9 mln mieszkańców, pozostaje pod kontrolą Hamasu. Po ogłoszeniu rozejmu ugrupowaniu udało się szybko skonsolidować władzę na swoim obszarze i odbudować część sił. Skutecznie zwalcza też efemeryczne grupki zbrojne, które powstały dzięki izraelskiemu wsparciu i pozycjonują się jako alternatywa dla rządów Hamasu. Kluczowym sukcesem pierwszej fazy rozejmu z perspektywy Izraela był powrót wszystkich żyjących porwanych podczas ataku z 7 października 2023 r. i wydanie zwłok zakładników.
Oficjalna liczba Palestyńczyków zabitych w trakcie wojny (uznana według źródeł medialnych także przez izraelskie wojsko, które potwierdziło tym samym wcześniejsze dane palestyńskie) wyniosła 71 tys. osób. Liczba ta pozostaje jednak wciąż niedoszacowana ze względu na trwającą akcję poszukiwawczą zaginionych. Dodatkowo ze Strefy Gazy od początku wojny wyjechało ok. 100 tys. Palestyńczyków. Od lutego br. zostało obustronnie otwarte przejście graniczne z Egiptem w Rafah, obsługiwane przez funkcjonariuszy Autonomii Palestyńskiej (AP) i unijnej misji EUBAM Rafah. Proces wyjazdów pozostaje ściśle kontrolowany przez Izrael, podobnie jak możliwości działania części organizacji pomocowych. Zawieszenie broni i ograniczenie walk umożliwiły zwiększenie wolumenu pomocy materialnej i importu towarów. Ich napływ wciąż pozostaje jednak niewystarczający dla efektywnego ograniczenia kryzysu humanitarnego. Według danych ONZ ok. 1,3 mln mieszkańców straciło swoje domy, a ok. 80% wszystkich budynków w Strefie jest zniszczonych lub uszkodzonych. Trudne zimowe warunki pogodowe dodatkowo pogłębiają kryzys sanitarny.
Instytucjonalny wymiar rozejmu
Plan przedstawiony przez USA we wrześniu ub.r. uzyskał w listopadzie mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ, co daje wymienionym w nim instytucjom prawnomiędzynarodową podstawę działania. Powołana w styczniu br. Rada Pokoju (i podległy jej Zarząd) okazała się, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, organizacją o szerszym charakterze, centralnie sterowaną przez prezydenta Donalda Trumpa. Kwestią konfliktu izraelsko-palestyńskiego ma zająć się podległa jej Rada Wykonawcza ds. Strefy Gazy, w skład której wchodzą m.in. najbliżsi współpracownicy prezydenta USA – Jared Kushner i Steve Witkoff, wysocy rangą politycy bliskowschodni, a także przedstawiciele biznesu (patrz załącznik nr 1). Osobą odpowiedzialną za koordynację prac Rady Wykonawczej jest pełniący funkcję Wysokiego Przedstawiciela ds. Strefy Gazy Nikołaj Mładenow, koordynator ONZ ds. procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie w latach 2015–2020, który wszedł też w skład Zarządu Rady Pokoju. Instytucją wykonawczą jest Narodowy Komitet Administracji Strefy Gazy (NCAG) – technokratyczny zespół palestyńskich polityków i działaczy, kierowany przez Alego Sza’asa (byłego ministra ds. transportu AP), którego zadaniem jest przejęcie faktycznego zarządzania terytorium i ludnością. Częścią systemu pozostają międzynarodowe Cywilno-Wojskowe Centrum Koordynacji, nadzorujące przestrzeganie zawieszenia broni i dostawy pomocy humanitarnej, a także Międzynarodowe Siły Rozjemcze (MSR). W trakcie szczytu w Davos USA przedstawiły też projekt powojennej odbudowy. Plan ten, zaprezentowany przez Jareda Kushnera, zakłada głęboką przebudowę całej tkanki miejskiej Strefy, jeszcze większe ograniczenia dla sprawczości strony palestyńskiej i w obecnych uwarunkowaniach pozostaje wysoce nierealistyczny. Niedookreślone pozostają też jego finansowe aspekty.
Zagrożenia i wyzwania dla trwałego zawieszenia broni
Druga faza rozejmu ma się opierać na trzech kluczowych elementach – przejęciu administracji Strefy Gazy przez nowe instytucje, rozbrojeniu Hamasu oraz wycofaniu się izraelskiej armii. Podstawowym ograniczeniem pozostaje niejasny status poszczególnych instytucji i zakres ich odpowiedzialności. Możliwość funkcjonowania NCAG pozostaje ściśle zależna z jednej strony od wsparcia ciał nadzorczych (w których nie jest obecny żaden przedstawiciel Palestyny), a z drugiej od bieżących decyzji Hamasu i Izraela. O ile Hamas wstępnie wydał decyzję o możliwym przekazaniu kompetencji, o tyle Izrael blokuje wjazd członków NCAG na teren Strefy.
Najważniejszym elementem pozostaje jednak kwestia rozbrojenia Hamasu. Organizacja stanowczo odrzuca wariant pełnego rozbrojenia, obejmującego zarówno (nieliczną na tym etapie konfliktu) broń rakietową i materiały wybuchowe, jak i całość broni strzeleckiej. Taki wariant oznaczałby de facto rezygnację z podstawowego ideologicznego celu ugrupowania, jakim jest walka zbrojna przeciwko Izraelowi. Kompromisowym rozwiązaniem, który Hamas politycznie dopuszcza, mogłoby być np. zmagazynowanie części uzbrojenia na terenie Strefy pod zewnętrznym nadzorem. Pełnej demilitaryzacji (w tym zniszczenia całej sieci tuneli) żąda Izrael wspierany przez Stany Zjednoczone, które próbują wiązać rozbrojenie z gwarancjami amnestii i zabezpieczenia pobytu członków Hamasu w państwach trzecich – propozycjami zawartymi w planie Trumpa i również kontestowanymi przez Izrael. Brak też organu odpowiedzialnego za sam proces rozbrojenia. Takim podmiotem miały być MSR, ale żadne z państw sygnatariuszy Rady Pokoju – poza Indonezją – nie zadeklarowały swoich kontyngentów. Bez dyslokacji MSR odpowiedzialność za przejęcie broni spadłaby na siły policyjnie podległe AP, szkolone w ostatnich latach przez Egipt, co generowałoby ryzyko wewnątrzpalestyńskich starć. Dodatkowym czynnikiem jest postawa innych grup terrorystycznych obecnych w Strefie Gazy, np. Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, które również odrzucają rozbrojenie.
Izrael, podobnie jak Hamas, kontestuje plan Trumpa i dąży do jak najdłuższego utrzymania kontrolowanych przez siebie obszarów Strefy. Jakiekolwiek ograniczenie swojej obecności uzależnia od demilitaryzacji Hamasu, a jednocześnie gwarantuje sobie pełną swobodę użycia siły wojskowej na terenie całej Strefy, a także trwałego utrzymania obszaru buforowego po gazańskiej stronie granicy. Na poziomie dyplomatycznym szczególnie ostry sprzeciw ze strony rządu Benjamina Netanjahu budzi udział Turcji i Kataru w procesie implementacji planu, zwłaszcza ich potencjalna obecność w MSR. Izrael stara się też blokować szerszy powrót struktur AP do Strefy Gazy. Izraelskie władze wielokrotnie deklarowały też, że w przypadku braku rozbrojenia Hamasu są gotowe doprowadzić do niego metodami siłowymi. Oznaczałoby to całkowite zerwanie rozejmu i powrót wojny. Prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń ograniczają jednak dwa główne czynniki. Pierwszym jest sprzeciw strony amerykańskiej, zainteresowanej z przyczyn politycznych utrzymaniem rozejmu sygnowanego przez prezydenta Trumpa. Drugim jest kontekst wyborczy w Izraelu, gdzie wznowienie walk mogłoby negatywnie wpłynąć na poparcie dla władz. Jednocześnie to właśnie trwająca kampania wyborcza i uwarunkowania wewnętrzne mają zasadniczy wpływ na decyzje obozu władzy, który chce unikać ryzyka politycznego. Wzmaga to napięcia z administracją USA i wymusza de facto stałą amerykańską presję dyplomatyczną na Izrael (np. wizyty kluczowych decydentów), widoczną m.in. przy kwestii otwarcia przejścia granicznego w Rafah.
Wnioski i perspektywy
Sytuacja w Strefie Gazy ma wciąż charakter przejściowy. Choć szanse na powrót pełnoskalowej wojny są niskie, Izrael będzie kontynuować działania destabilizujące Strefę, a Hamas – proces odbudowy swych sił. Rząd Netanjahu, m.in. z uwagi na kontekst wyborczy, będzie kontestował te części planu, które są dla niego politycznie niewygodne, utrudniał negocjacje i działania dyplomatyczne. Powodzenie faktycznego wdrażania kolejnej fazy jest w największym stopniu zależne od wypracowania kompromisu w kwestii rozbrojenia i politycznej przyszłości Hamasu. Jego brak będzie stanowił dla Izraela pretekst do intensywniejszych ataków i może wpłynąć na dalsze kalkulacje strategiczne USA. Oznacza to w najbliższych miesiącach utrzymanie konfliktu o niskiej intensywności oraz brak szans na szybkie i konieczne wsparcie dla ludności palestyńskiej, a także na wypracowanie długoterminowych rozwiązań politycznych.
Odmowa większości państw UE udziału w Radzie Pokoju i inne napięcia w relacjach z USA wpływają na ograniczenie zaangażowania Unii na szczeblu politycznym. Kluczowe pozostaje jej współdziałanie z zainteresowanymi państwami arabskimi, konsekwentne wykorzystywanie wciąż działających instytucji (EUBAM), a także rozszerzanie aktywności w obszarach niezbędnych dla poprawy sytuacji mieszkańców i odbudowy (np. rozminowanie).



