Zarys redukcji wkładów USA w obronę Europy
Według doniesień medialnych Pentagon planuje dalsze redukcje istotnych zdolności wojskowych USA w ramach NATO. Decyzje nie zostały jeszcze oficjalnie podjęte, lecz wkrótce mogą zostać ogłoszone, a powstałe luki trudno będzie szybko uzupełnić wkładami Europy.
Plan redukcji wkładu USA w odstraszanie i obronę Sojuszu najprawdopodobniej został przedstawiony podczas spotkania dyrektorów politycznych NATO 22 maja br. Zapewne będzie też dyskutowany przez planistów wojskowych w czerwcu i sprecyzowany przed szczytem Sojuszu w Ankarze w dn. 7–8 lipca br. Cięcia mają sięgać 30–50% niektórych z zaawansowanych zdolności USA w Europie. Część z powstałych przez to luk będzie niemożliwa do symetrycznego zastąpienia (1:1) w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat (szczegóły w Tabeli). Niezależnie od krytycznych uwag prezydenta USA pod adresem części Europy decyzje w tym zakresie mogą mieć dalej idące skutki niż redukcja sił lądowych w Niemczech. Redukcje amerykańskich środków ofensywnych mogą dotyczyć pocisków Tomahawk (zasięg 1600 km) na różnych platformach, bombowców strategicznych (nośników broni konwencjonalnej i nuklearnej) oraz myśliwców F-16 wyspecjalizowanych w niszczeniu obrony przeciwlotniczej, co osłabi NATO. Wyzwaniem dla Europy mogą być też cięcia obecnych na jej obszarze dronów rozpoznania strategicznego i „latających cystern” USA. Redukcje raczej nie obejmą wkładów USA w zakresie operacji specjalnych, wczesnego ostrzegania, naziemnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej oraz zwalczania okrętów podwodnych. Ustalenia ankarskiego szczytu NATO będą wpływać na kalkulacje i plany Rosji wobec Sojuszu. O ile Donald Trump może być nadal przekonany o szansie na budowę ,,stabilności strategicznej” między USA a Rosją, o tyle oportunizm Władimira Putina może przynieść kolejne testy dla spójności NATO. Z tych względów plany Pentagonu są krytykowane w Kongresie. Trudne będzie też spowolnienie lub odwrócenie ich przez sojuszników USA i urzędników NATO.

