Zaostrzenie konfliktu prezydenta USA z szefem banku centralnego
Wszczęcie śledztwa wobec prezesa Fed Jerome’a Powella potwierdza dążenie prezydenta Donalda Trumpa do ingerencji w politykę monetarną, co będzie miało negatywny wpływ m.in. na siłę dolara oraz koszty obsługi długu USA.
Śledztwo dotyczy nieprawidłowości finansowych przy remoncie siedziby Fed, o które Trump oskarża Powella od sierpnia 2025 r. Szef Fed uważa ten zarzut za pretekst, który ma go skłonić do rezygnacji. Jako prawdziwą przyczynę wskazuje swoją niechęć do szybszego obniżania stóp procentowych, do czego Trump regularnie nawołuje Powella od objęcia władzy, zarzucając mu, że tłumi rozwój gospodarki USA. Jednak za wysokość stóp nie jest odpowiedzialny sam prezes, ale 12-osobowy Komitet ds. Otwartego Rynku (FOMC), w skład którego wraz z Powellem wchodzi cały siedmioosobowy zarząd Fed. Choć kadencja Powella jako prezesa upływa już w maju 2026 r., w zarządzie może on pozostać do końca stycznia 2028 r. To uniemożliwiłoby Trumpowi nominowanie przychylnego mu czwartego z siedmiu członków tego organu aż do ostatniego roku jego kadencji. Równolegle administracja Trumpa próbuje usunąć z zarządu Fed Lisę Cook, nominowaną przez prezydenta Joe Bidena, pod zarzutem popełnienia oszustwa hipotecznego. Tę sprawę ma wkrótce rozstrzygnąć Sąd Najwyższy USA. Działania prokuratury, nadzorowanej przez administrację Trumpa, rodzą obawy rynków finansowych o niezależność banku centralnego.

