Wygrana Polski w sporze o gazociąg OPAL
58

15 lipca br. Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) rozstrzygnął na korzyść Polski odwołanie w sprawie statusu prawnego gazociągu OPAL. Werdykt oznacza utrzymanie ograniczenia ilości gazu eksportowanego przez Gazprom połączonym z OPAL rurociągiem Nord Stream 1 (NS1). Rosyjski koncern będzie starał się podważyć werdykt, a jednocześnie wykorzysta go, by argumentować, że dla zapewnienia wystarczających dostaw gazu do UE niezbędne jest ukończenie i uruchomienie Nord Stream 2 (NS2).

Fot. Reuters

Jakie jest znaczenie gazociągu OPAL?

OPAL jest istotnym elementem systemu gazociągów pozwalającego rosyjskiemu Gazpromowi ominąć przesył przez Ukrainę. Jego roczna przepustowość wynosi 36,5 mld m3. Wraz z gazociągiem NEL (20 mld m3) tworzy lądową odnogę Nord Stream 1 (55 mld m3). NEL służy do przesyłu gazu dostarczanego NS1 z Rosji na zachód kraju, a OPAL – do granicy z Czechami, a przez czeski system do południowych Niemiec i Francji. Zmniejszenie przepustowości OPAL dostępnej dla Gazpromu oznacza więc w praktyce mniejsze dostawy gazu do Niemiec za pośrednictwem NS1.

Jaki był dotychczasowy status prawny gazociągu?

W 2009 r., dążąc do zapewnienia konkurencyjnego dostępu do budowanego wówczas OPAL, Komisja Europejska (KE) wydała decyzję ograniczającą możliwość wykorzystywania przepustowości dostępnej dla Gazpromu do 50%, tj. 12,8 mld m3 (więcej mógł wykorzystać tylko po spełnieniu warunku sprzedaży części gazu podmiotom trzecim na zasadach rynkowych, czego nie zrobił). Jednak Niemcom udało się doprowadzić do przyjęcia przez KE w 2016 r. nowej decyzji, faktycznie umożliwiającej Gazpromowi wykorzystanie nawet całej przepustowości. Polska, wspierana przez Litwę i Łotwę, zaskarżyła decyzję do Sądu UE, zarzucając KE naruszenie zasady solidarności energetycznej zawartej w art. 194 Traktatu o funkcjonowaniu UE (skargę złożyła też niemiecka spółka należąca do PGNiG). We wrześniu 2019 r. Sąd uwzględnił skargę Polski, przywracając ograniczenie do 50%. Od tego wyroku odwołały się Niemcy.

Czego dotyczy wyrok?

Wyrok TSUE z 15 lipca oddalił niemieckie odwołanie i zakończył sprawę w sposób korzystny dla Polski. Trybunał orzekł, że wydając decyzję w 2016 r., KE nie uwzględniła w wystarczającym stopniu skutków dla bezpieczeństwa dostaw gazu w Polsce i państwach regionu oraz UE jako całości. Naruszyła więc zasadę solidarności energetycznej i z tego powodu decyzja z 2016 r. była nieważna. Trybunał stwierdził jednoznacznie, że zasada solidarności energetycznej nie jest tylko pojęciem politycznym, ale ma znaczenie prawne. Musi być przestrzegana przez instytucje Unii i wymaga uwzględniania interesów energetycznych całej UE oraz jej poszczególnych członków. Ma też zastosowanie w każdym przypadku, a nie – jak uważały Niemcy – jedynie w sytuacjach kryzysowych.

Co oznacza werdykt dla innych sporów w UE dotyczących kwestii energetycznych?

Rozstrzygnięcie TSUE przesądza, że KE musi uwzględniać zasadę solidarności energetycznej przy wydawaniu decyzji dotyczących sektora energetycznego, np. określających zasady funkcjonowania transgranicznych rurociągów czy sieci elektroenergetycznych. Komisja ma obowiązek brać pod uwagę i odpowiednio wyważyć nie tylko interesy energetyczne UE i państwa, w którym realizowana jest inwestycja, ale także innych członków UE. Gwarantuje to Polsce poszanowanie jej kluczowych interesów w przypadku realizacji przez inne państwa Unii projektów energetycznych podlegających jurysdykcji KE. Jednocześnie wymaga jednak przy tego typu inwestycjach brania przez Polskę pod uwagę uzasadnionych interesów energetycznych innych członków UE, by uniknąć trudności ze strony Komisji.

Jakie jest międzynarodowe znaczenie wyroku?

Gazprom i Niemcy mogą zabiegać o zmianę decyzji KE z 2009 r., próbując wykazać, że zwiększenie przesyłu gazociągiem OPAL nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo energetyczne regionu. Koncern i rosyjskie władze będą ponadto przedstawiać werdykt jako godzący w odbiorców gazu i dyskryminujący Gazprom. Posłuży im także jako argument na rzecz ukończenia i uruchomienia NS2. Gazprom nie wykorzystuje wolnych przepustowości gazociągów ukraińskich mimo najwyższych od ponad 10 lat cen i rekordowo niskich stanów magazynów gazu w Europie (ok. 47% zapełnienia na początku lipca, wobec 80% w ub.r.), co należy odczytywać jako sygnał, że priorytetowym szlakiem dostaw ma być NS2. Groźba zimowych niedoborów gazu posłuży do nacisku na instytucje UE i kraje członkowskie, by zezwoliły na szybkie uruchomienie NS2, np. z pominięciem procedur wymaganych przez prawo UE lub z wyłączeniem spod części przepisów unijnych. Wyzwaniem dla Polski będzie monitorowanie działań Rosjan w tej sprawie i ewentualne angażowanie KE i TSUE w razie naruszeń prawa UE.