USA uderzają w Międzynarodowy Trybunał Karny
Sankcje ogłoszone 9 października br., tuż po przyznaniu byłej sędzi Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) Navi Pillay pokojowej nagrody Nobla, potwierdzają determinację administracji prezydenta Donalda Trumpa do wymuszenia zmiany sposobu działania Trybunału.
Sankcje m.in. zakazują jakichkolwiek transakcji z MTK, w tym dostarczania mu i otrzymywania od niego dóbr lub usług. Mogą zablokować mu np. usługi bankowe, ubezpieczeniowe, transportowe czy informatyczne, a w ramach tzw. sankcji wtórnych dotknąć też osoby otrzymujące od niego zwrot środków za przejazd w celu złożenia zeznań czy przedstawienia opinii prawnej, a potencjalnie nawet państwa płacące składki członkowskie. Są więc w stanie sparaliżować działalność MTK. Jednak półroczny okres do ich wejścia w życie i przecieki medialne sugerują możliwość ich zniesienia przez USA, jeśli państwa należące do trybunału zmienią przepisy regulujące jego funkcjonowanie tak, by nie mógł podejmować działań wobec obywateli państw, które do niego nie przystąpiły, w tym USA. To oznaczałoby jednak konieczność zakończenia także np. postępowań dotyczących zbrodni Izraela w Palestynie, Rosji na Ukrainie i skutków białoruskich zbrodni na Litwie. Sankcje skrytykowali sekretarz generalny ONZ i Unia Europejska, która wezwała do ich wycofania i rozważa odpowiedź na nie. Spośród państw po stronie MTK wypowiedziały się dotąd głównie państwa rozwinięte (m.in. Australia, Japonia, Kanada, Szwajcaria, Wielka Brytania i większość państw z zachodu i północy UE) oraz nieliczne rozwijające się, jak Meksyk i RPA (skąd pochodzi Pillay).
O trudnościach piętrzących się przed MTK pisał Szymon Zaręba
