USA dalej łagodzą sankcje naftowe wobec Rosji

16.03.2026

Decyzja amerykańskiej administracji wywołała wyraźne napięcia wśród pozostałych państw G7 oraz UE i rodzi pytania o przyszłość całego reżimu sankcyjnego.

12 marca USA przyznały kolejną czasową licencję (nr 134), zezwalającą na dostawy i sprzedaż rosyjskiej ropy oraz produktów ropopochodnych załadowanych na statki do tego dnia. Licencja obowiązuje do 11 kwietnia i wyłącza jedynie transakcje powiązane z Iranem. Według szacunków branżowych może to zwiększyć miesięczne dochody Rosji o co najmniej 5–10 mld dol. Dotychczas od początku wojny USA i Izraela z Iranem Rosja zarabia dodatkowo na eksporcie ropy ok. 150 mln dol. dziennie. Obecnie na morzu znajduje się ok. 156 mln baryłek rosyjskiej ropy oraz 420 tys. ton paliw, które dzięki nowej licencji mogą zostać sprzedane bez zniżek, co dodatkowo wzmocni rosyjski budżet wojenny. Decyzja USA spotkała się z krytyką pozostałych państw G7 i UE, które podkreślają, że to niewłaściwy moment na łagodzenie presji wobec rosyjskiego rządu. U jej podstaw leżą przede wszystkim czynniki wewnętrzne – obawy o wpływ restrykcji na amerykańskie firmy i konsumentów przed listopadowymi wyborami połówkowymi. Ogłoszenie licencji zaledwie kilka dni po rozmowie telefonicznej prezydentów Donalda Trumpa i Władimira Putina 9 marca budzi jednak obawy o skuteczność rosyjskich zabiegów na rzecz poluzowania sankcji oraz o możliwość dalszego łagodzenia restrykcji energetycznych, co mogłoby osłabić spójność zachodniej polityki wobec Rosji.

O ofensywie sankcyjnej państw zachodnich wobec Rosji pisali Elżbieta Kaca i Tymon Pastucha