USA chcą, by Rada Pokoju zakończyła wojnę w Sudanie
Nowo powołane ciało miałoby firmować spodziewane efekty wcześniejszych dyplomatycznych działań amerykańskich oraz rozmów w formacie USA – Arabia Saudyjska – Egipt – Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA).
Amerykańscy dyplomaci spodziewają się, że do końca marca możliwe jest wypracowanie w ramach Rady Pokoju umowy, która zatrzyma walki między sudańskimi siłami rządowymi a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF). Miałyby mu towarzyszyć rozwiązania porządkujące organizację sił zbrojnych oraz ograniczające wpływy islamistów. Nic nie wskazuje jednak, by założenia te przełożyły się na lokalną sytuację. W ostatnich tygodniach armia sudańska prowadziła ofensywę, w ramach której znacząco osłabiła RSF, oraz zdołała odzyskać dwa kluczowe oblężone miasta: Ad-Dalandż i Kadukli. Liczy więc, że zwycięstwo militarne jest w zasięgu ręki. Uprawdopodabnia je zacieśnianie przez Arabię Saudyjską i Egipt blokady kanałów dostaw dla RSF, jakie utrzymywał ich główny sponsor – ZEA. Wszystkie te państwa zgłosiły akces do Rady, co przeniesie na jej forum ich rywalizację w sprawie Sudanu. Perspektywę zamrożenia konfliktu i podziału wpływów – a do tego sprowadzałoby się szybkie porozumienie – odrzuciliby też sami Sudańczycy, a zwłaszcza uchodźcy, których 3 mln wróciły w 2025 r. na tereny odbite z rąk RSF. Kolejnych kilka milionów nie wróci z krajów ościennych i innych części Sudanu do domów, jeśli RSF utrzyma kontrolę nad terenami, z których zostali wysiedleni.
Więcej o zaognieniu rywalizacji Arabii Saudyjskiej i ZEA pisał Jędrzej Czerep
