Uganda wprowadza ustawę o ochronie suwerenności
Działające w Ugandzie organizacje czy stowarzyszenia powiązane z zagranicą będą podlegały rejestracji i kontroli. Ustawa może posłużyć do tłumienia krytyki i opozycji na podobnej zasadzie jak rosyjska ustawa o „agentach zagranicznych”.
Ustawa o ochronie suwerenności została przedstawiona przed ugandyjskim parlamentem w połowie kwietnia br. Pierwsza wersja została skrytykowana przez organizacje praw człowieka, np. Human Rights Watch, za niejasność definicji oraz surowość kar. Pomimo krytyki druga wersja ustawy została pospiesznie przyjęta przez parlament 5 maja, a 17 maja br. podpisana przez prezydenta Yoweriego Museveniego, niedługo po jego zaprzysiężeniu na siódmą kadencję. Wprowadzono nakaz posiadania licencji dla organizacji spoza Ugandy. Przepisy nie będą stosowane wobec instytucji finansowych, naukowych, medycznych (co ma znaczenie np. dla walki z epidemią eboli) czy religijnych oraz pomocy humanitarnej i rozwojowej.
Wprowadzona ustawa posłuży rządowi do utrzymania kontroli nad społeczeństwem w czasie spodziewanej stopniowej sukcesji władzy, do której aspiruje m.in. syn Museveniego. Proces zdobywania licencji może być blokowany przez władze i podatny na korupcję. Prowadzenie krytyki rządu przez organizacje medialne będzie znacznie utrudnione. Szeroka interpretacja wdrożonych przepisów może posłużyć do pozbywania się niechcianych osób, dziennikarzy czy strajkujących. Uznanie osoby za „agenta zagranicznego”, np. w związku z finansowaniem z zagranicy, może doprowadzić do blokady działalności politycznej części opozycji, np. przebywającego na emigracji Bobiego Wine’a, głównego oponenta Museveniego.
Depesza powstała we współpracy z Karolem Steczkowskim
