Rozładowanie napięcia wokół sugestii wprowadzenia opłat za przepływ cieśniną Malakka
Indonezja zdementowała wypowiedzi niektórych jej urzędników popierających zmianę statusu cieśniny, przez którą przechodzi co najmniej 25% światowego handlu, wobec krytycznej reakcji pozostałych położonych nad nią państw.
Pod koniec kwietnia indonezyjski minister finansów Purbaya Sadewa, a później wiceadmirał Irvansyah, szef Agencji Bezpieczeństwa Morskiego, wyrazili opinie, że Indonezja nie wykorzystuje w pełni potencjału cieśniny Malakka i mogłaby pobierać opłaty za jej udostępnianie. Mogła to być próba sondowania możliwości zmiany jej statusu, w ślad za wcześniejszymi wypowiedziami prezydenta Prabowo Subianto porównującymi rolę cieśniny Ormuz i indonezyjskich cieśnin dla handlu międzynarodowego i wzywającymi do wykorzystania atutów kraju. Reakcja ministrów spraw zagranicznych państw położonych po drugiej stronie cieśniny Malezji i Singapuru była szybka i bardzo krytyczna, co skłoniło ministra spraw zagranicznych Indonezji Sugiono do opublikowania dementi. Te wydarzenia należy odczytywać jako pokłosie rozmów nt. cieśniny Ormuz, w których prezydent USA Donald Trump sygnalizował gotowość wspólnego z Iranem pobierania opłat za jej przekraczanie. Obie cieśniny mają status międzynarodowych i zgodnie z Konwencją o prawie morza z 1982 r. (UNCLOS) statki i samoloty wszystkich państw mają przez nie tzw. prawo tranzytu, które nie podlega zawieszeniu, a nakładanie opłat za ich przekraczanie jest nielegalne. Podważanie UNCLOS nie do końca leży w interesie Indonezji, gdyż dzięki konwencji wody między należącymi do niej 17 tys. wysp zostały uznane za wody archipelagowe, co dało jej suwerenność nad nimi i leżącymi w nich surowcami naturalnymi.
