Rezygnacja sekretarza armii USA
Decyzja Daniela Driscolla ogłoszona 31 sierpnia umocni pozycję sekretarza obrony Pete’a Hegsetha i jego kontrolę nad modernizacją sił lądowych USA. Może też spowolnić reformę systemu zakupów uzbrojenia i wdrażanie systemów bezzałogowych.
O rezygnacji miał zaważyć spór sekretarza armii z Hegsethem o kierunek reform, a nie utrata zaufania Trumpa. Driscoll odpowiadał za uproszczenie procedur zakupowych oraz wprowadzanie technologii komercyjnych i tanich dronów, czerpiąc z doświadczeń Ukrainy. Hegseth pogłębiał konflikt, przekazując odpowiedzialność za programy modernizacji sił lądowych zastępcy sekretarza obrony Stephenowi Feinbergowi oraz ingerując w obsadę dowództwa. W kwietniu br. odwołał szefa sztabu sił lądowych gen. Randy’ego George’a, który wspomagał Driscolla w reformach. Zablokował przedłużenie służby gen. Christophera Donahue, dowódcy Sił Lądowych USA w Europie i Afryce (ten odszedł 2 lipca), i nie zgodził się na awans 7 z 18 generałów brygady. Brak zatwierdzonych przez Senat sekretarza armii i szefa sztabu może spowolnić reformy, a wojna USA z Iranem uszczupla zapasy obrony powietrznej i zwiększa zapotrzebowanie na systemy przeciwdronowe. Silniejsza pozycja Hegsetha pozwoli na szybsze decyzje zakupowe, ale skomplikuje wdrażanie innowacji. Rezygnacja nie przekreśla kariery Driscolla – cieszy się on poparciem Trumpa i uznaniem członków Kongresu z obu partii. Dzięki bliskim relacjom z wiceprezydentem J.D. Vance’em ma też szansę na udział w jego możliwej kampanii prezydenckiej w 2028 r.
