Regionalny oddźwięk interwencji wojskowej USA w Wenezueli

14.01.2026

Reakcje w Ameryce Łacińskiej i Karaibach są zależne od podziałów ideologicznych i stopnia zależności państw regionu od USA. Krytykujący Trumpa przywódcy lewicowi wyrażają obawy, że może on rozkazać użycie siły wobec kolejnych państw regionu.

Pojmanie przez USA Nicolása Maduro 3 stycznia br. wzbudziło entuzjazm głównie najbliższych konserwatywnych sojuszników Trumpa w regionie – Nayiba Bukele w Salwadorze i Javiera Mileia w Argentynie. Akcję poparli również prawicowi prezydenci Ekwadoru i Paragwaju oraz prezydent elekt w Chile José Antonio Kast. Pomijali oni jednak kontekst związany z łamaniem prawa międzynarodowego przez USA i szerszymi konsekwencjami odrodzenia hegemonicznej polityki tego państwa w regionie. Na te kwestie zwracają uwagę główni krytycy Trumpa – lewicowi prezydenci Kolumbii (Gustavo Petro), Brazylii (Luiz Inácio Lula da Silva) i Meksyku (Claudia Sheinbaum). Zachowawcze stanowisko, ograniczające się do poparcia dla przywrócenia demokracji w Wenezueli, wydali głównie przywódcy małych państw, bliższych geograficznie i zależnych gospodarczo od USA, m.in. Dominikany, Gwatemali i Panamy. Podobnie zareagował rządzący od listopada w Boliwii prawicowy prezydent Rodrigo Paz. Potencjalne zwycięstwo konserwatywnych kandydatów w tegorocznych wyborach prezydenckich w Brazylii i Kolumbii – m.in. dzięki ich spodziewanemu wsparciu przez Trumpa – poszerzy krąg rządów, przychylnych polityce USA w regionie.

O zmianach w polityce USA wobec Ameryki Łacińskiej po powrocie Donalda Trumpa do prezydentury pisał Bartłomiej Znojek