Ograniczone zmiany w Wenezueli po ataku USA
Współpraca USA z reżimem i marginalizowanie opozycji oddalają perspektywę przywrócenia porządku demokratycznego w Wenezueli. Reżim kierowany obecnie przez Delcy Rodriguez reaguje jak dotychczas ograniczonymi ustępstwami.
Oficjalny plan Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli obejmuje trzy etapy: stabilizacji, odbudowy gospodarczej i zmiany politycznej. USA uzasadniają decyzję o współpracy z dotychczasowym kierownictwem reżimu chęcią zapobieżenia destabilizacji wewnętrznej po pojmaniu Nicolása Maduro 3 stycznia br. Próbują jednak podporządkować sobie Wenezuelę, przede wszystkim przejmując kontrolę nad tamtejszym sektorem naftowym, a ten cel łatwiej będzie zrealizować z osłabionym reżimem, gotowym na duże koncesje gospodarcze. Manifestowana przez administrację Trumpa presja na wenezuelskie władze spotkała się jednak z ich ograniczonymi ustępstwami w kwestii przywracania swobód obywatelskich. Reżim wzmógł kontrole i aktywność swojego aparatu represji, m.in. poszukując osób odpowiedzialnych za dopuszczenie do interwencji USA. Choć 8 stycznia ogłosił decyzję o uwolnieniu „dużej liczby” osób z więzień, wiadomo jak dotąd o wypuszczeniu tylko 56 z ponad 800 więźniów politycznych. Nie jest pewne, czy i jaką koncepcję realizacji zmian politycznych w tym państwie mają USA, pomijające miejsce opozycji w tym procesie. Więcej może wyjaśnić wizyta Maríi Coriny Machado w Waszyngtonie 15 stycznia na zaproszenie prezydenta Trumpa, który dotąd kwestionował status tej opozycyjnej liderki jako partnerki w redemokratyzacji Wenezueli.

