Oficjalnie rozpoczęła się kampania wyborcza w Armenii
Lider głównego opozycyjnego bloku Samwel Karapetian oskarżył premiera Nikola Paszyniana o plany sprowadzenia 300 tys. obywateli Azerbejdżanu do Armenii. Szef rządu uznaje te twierdzenia za niedorzeczne.
Ponadto lider Silnej Armenii pomówił Paszyniana o sprowadzenie z Chin tony grzybów halucynogennych i spożywanie ich przed wystąpieniami, za co został przez niego pozwany. Oprócz mało wiarygodnych oskarżeń kampania koncentruje się na procesie pokojowym z Azerbejdżanem, integracji z Zachodem i stosunkach z Rosją. Paszynian przestrzega, że wygrana prorosyjskiej opozycji, określanej mianem „trzygłowej partii wojny”, będzie oznaczała odnowienie konfliktu z Azerbejdżanem. Premier Armenii stara się również w kampanii skapitalizować niedawne szczyty Europejskiej Wspólnoty Politycznej i Armenia–UE w Erywaniu, wskazując na korzyści płynące ze zbliżenia z Europą (m.in. spodziewana liberalizacja wizowa i inwestycje infrastrukturalne). Karapetian, jak również liderzy dwóch pozostałych opozycyjnych sił – Sojuszu Armenii i Kwitnącej Armenii – uznają te nadzieje za płonne. Wskazują, że będą one skutkować kryzysem w stosunkach z Rosją i groźbą wyrzucenia Armenii z Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, a co za tym idzie wzrostem cen gazu i produktów spożywczych. W sondażach prowadzi partia Paszyniana (32,5%), przed Silną Armenią (10%). Pozostałe partie balansują wokół progu wyborczego lub znajdują się pod nim. Szalę zwycięstwa 7 czerwca przechylą wyborcy niezdecydowani (14%) lub odmawiający obecnie deklaracji, na kogo zagłosują (25,5%).
O pierwszym w historii szczycie Armenia-UE pisali Stefania Kolarz i Wojciech Wojtasiewicz.
