Niepewny wynik: Węgry przed wyborami parlamentarnymi
12 kwietnia br. premier Viktor Orbán i jego partia Fidesz – Węgierski Związek Obywatelski będą zabiegać o siódme (piąte z kolei od 2010 r.) zwycięstwo w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Tymczasem w sondażach niezwiązanych z władzą prowadzi Partia Szacunku i Wolności (TISZA) Pétera Magyara.
Choć rząd zbudował kampanię wokół demonizowania Ukrainy jako m.in. chcącej wciągnąć Węgry w wojnę i zaangażowanej w ataki na infrastrukturę energetyczną je zasilającą, a także Unii Europejskiej jako ograniczającej węgierską suwerenność, preferencje wyborcze bardziej niż poprzednio kształtuje sytuacja gospodarcza kraju. Złożyły się na nią w ostatnich latach m.in. rekordowa inflacja w skali UE i jedynie skromny wzrost gospodarczy, najniższy w V4, a także wzrost korupcji, czyniący z Węgier – wraz z Bułgarią – najbardziej skorumpowane państwo w Unii. Sondażową przewagę partii TISZA (ostatnio zwykle do kilkunastu pkt proc.) mogą w wyborach niwelować m.in. system wyborczy i korzystanie Fideszu z zasobów państwowych. Utrzymanie rządów tej partii oznaczałoby dalsze blokowanie integracji europejskiej Ukrainy i jej wspierania przez UE w wojnie obronnej oraz kontynuację bliskich stosunków z Rosją i amerykańską administracją Donalda Trumpa, co mogłoby stanowić dla niej zachętę do dalszego wspierania bliskich jej ideologicznie sił w Europie. Z kolei utworzenie rządu przez partię TISZA nie musiałoby oznaczać szybkiej reorientacji polityki wschodniej Węgier ze względu na zachowawcze podejście do wspierania Ukrainy, wynikające m.in. z ugruntowanych w ostatnich latach postaw społecznych w tej kwestii. Prawdopodobnie oznaczałoby natomiast odstąpienie od obstrukcyjnych działań Węgier w UE. Dla Polski, mającej w ostatnich czterech latach najgorsze stosunki z Węgrami od okresu transformacji gospodarczo-ustrojowej, zmiana rządu byłaby szansą na ich poprawę.
O polityce zagranicznej rządów Viktora Orbána pisali analitycy PISM
