Kryzys demokracji w Tunezji
60

25 lipca br. prezydent Tunezji Kais Said zawiesił działanie parlamentu, zdymisjonował premiera i przejął pełnię władzy wykonawczej. Jest to najpoważniejszy kryzys polityczny w państwie od wybuchu arabskiej wiosny. Działania prezydenta mogą przerwać demokratyzację Tunezji, co będzie wymagało przeformułowania polityki UE wobec tego państwa.

Photo: Jdidi wassim/Zuma Press

Jaki był przebieg wydarzeń?

Prezydent, powołując się na art. 80. Konstytucji, zdymisjonował premiera Hiszama Meszisziego oraz jego rząd i zawiesił prace parlamentu na 30 dni, przejmując na ten okres władzę wykonawczą. 26 lipca ogłosił godzinę policyjną, zakaz przemieszczania się między miastami oraz zgromadzeń więcej niż trzech osób. Wojsko otoczyło budynki rządu i parlamentu, nie wpuszczając do tego ostatniego przewodniczącego Zgromadzenia Raszida Ganucziego. Policja wkroczyła do biura stacji telewizyjnej Al-Dżazira, nakazując natychmiastowe zawieszenie pracy dziennikarzy. Część tunezyjskich ekspertów i polityków utożsamia działania Saida z zamachem stanu. Podkreślają, że państwu nie groziła destabilizacja uniemożliwiająca funkcjonowanie, co stanowi warunek zastosowania art. 80. Wdrożenie tego przepisu zakłada też otwarcie permanentnej sesji parlamentu.

Jaki jest kontekst społeczno-ekonomiczny kryzysu?

Działania prezydenta poprzedziły masowe protesty będące odpowiedzią na pogarszającą się sytuację gospodarczą i nieudolność zarządzania przez władze kryzysem związanym z pandemią COVID-19 (w lipcu br. śmiertelność wyniosła 1,4 na 100 tys. osób, co stanowiło drugi najgorszy wynik na świecie). Były to kolejne z serii demonstracji wybuchających regularnie od 2018 r. w odpowiedzi na wysoki poziom bezrobocia (w 2020 r. 17% i ok. 35% dla osób w wieku 15–24 lata), inflację (5,7% w 2020 r.) i korupcję. Choć Tunezja pozostawała jedynym państwem, które po arabskiej wiośnie przeszło demokratyczną transformację, rozdrobnienie partyjne w parlamencie oraz brak woli politycznej uniemożliwiły postęp reform antykorupcyjnych i zwiększających udział sektora prywatnego w gospodarce, które są kluczowe dla poprawy sytuacji finansowej państwa.

Jak aktualne wydarzenia wpłyną na dalszą demokratyzację państwa?

Prawdopodobnie obecny kryzys utrudni dalszą demokratyzację Tunezji, trwale zwiększając zakres władzy prezydenta, co może doprowadzić do powrotu dyktatury. Choć Said twierdzi, że wdrożenie art. 80. było motywowane protestami i nieefektywnością działań rządu, jeszcze w maju ujawniono dokument, z którego wynikało, że doradcy prezydenta nakłaniali go do przejęcia pełni władzy w obliczu trudności finansowych państwa. O ambicjach Saida świadczyło także utrzymywanie przez niego, że pełni funkcję dowódcy sił bezpieczeństwa (zgodnie z konstytucją kontrolowanych przez premiera), odmowa ratyfikacji ustawy pozwalającej wybrać członków sądu konstytucyjnego czy zaprzysiężenia wybranych przez premiera ministrów. Choć aż 85% Tunezyjczyków nie ufa rządowi, społeczeństwo jest podzielone w kwestii oceny działań Saida.

Jakie są reakcje międzynarodowe?

Sekretarz Stanu USA Antony Blinken odbył rozmowę telefoniczną z Saidem. Naciskał na utrzymanie dialogu politycznego, podkreślając znaczenie kontynuacji procesu przemian demokratycznych. UE wezwała do jak najszybszego wznowienia prac parlamentu i przywrócenia stabilności instytucjonalnej. Spośród państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej najbardziej krytycznie zareagowały władze Turcji i Kataru, utrzymujące bliskie stosunki z Bractwem Muzułmańskim (wywodzi się z niego dominująca w tunezyjskim parlamencie partia Al-Nahda). Arabia Saudyjska wyraziła wsparcie dla tunezyjskiej stabilności i bezpieczeństwa, co w świetle dążenia Królestwa do konsolidacji autorytaryzmów w regionie można zinterpretować jako poparcie dla Saida. Także saudyjskie, emirackie i egipskie media pozytywnie odniosły się do działań prezydenta Tunezji, opisując je jako walkę z terroryzmem i islamizmem.

Co obecny kryzys może oznaczać dla polityki UE wobec Tunezji?

Kryzys zagraża realizacji długofalowego celu polityki unijnej wobec Tunezji, jakim jest posiadanie w regionie proeuropejskiego, demokratycznego sojusznika, który miałby służyć jako przykład dla pozostałych państw południowego sąsiedztwa. Między 2011 a 2018 r. UE przeznaczyła 2,5 mld euro, by wesprzeć tunezyjską transformację. Jeśli działania Saida doprowadzą do długotrwałego zawieszenia demokratyzacji Tunezji, UE powinna uzależnić dalsze wsparcie finansowe od wznowienia reform. W celu zwiększenia efektywności takiej polityki konieczna będzie współpraca, m.in. z USA, ze względu na potencjalne zbliżenie Tunezji ze wspierającymi autorytaryzm Chinami i Rosją. Obecny kryzys może pogłębić destabilizację Tunezji, co zwiększy skalę nieregularnej migracji z tego państwa do UE. Grozi to instrumentalizacją tego zjawiska przez władze Tunezji, by uniemożliwić UE warunkowanie wsparcia.