Kontrowersyjna umowa naftowa Stanów Zjednoczonych z Wenezuelą
Porozumienie ogłoszone przez prezydenta Donalda Trumpa 28 sierpnia br. przewiduje daleko idącą kontrolę USA nad 17 polami naftowymi w Wenezueli. Sprawa spotykała się z zarzutami o brak przejrzystości negocjacji i legalności uzgodnień.
Zgodnie z oficjalną informacją Białego Domu z 31 sierpnia br. reżim Delcy Rodríguez przyznał wenezuelskiej firmie North American Blue Energy Partners (NABEP) stuletnią koncesję na eksploatację 17 pól naftowych z rezerwami szacowanymi na 65 mld baryłek. Na podstawie umowy z rządem USA firma przekazała nieodpłatnie 35% udziałów w swojej spółce matce Biuru Kapitału Strategicznego Departamentu Obrony USA. Departament Stanu uzyskał natomiast prawo do nabycia 20% wydobytej ropy po kosztach produkcji oraz pierwokupu pozostałych 80%. Administracja Trumpa przekonuje, że porozumienie zapewni Stanom Zjednoczonym stabilne dostawy ropy i obniżenie cen paliw oraz wesprze odbudowę gospodarczą Wenezueli. Podkreśla też, że ograniczy ono obecność Chin i Rosji, bo firmy z obu państw kontrolowały dotąd większość pól objętych umową z NABEP lub działały na nich. Umowa budzi kontrowersje związane z brakiem przejrzystości negocjacji i sprzecznymi informacjami na temat jej warunków. Zastrzeżenia dotyczą legalności decyzji o koncesji, bo wydał ją reżim Rodríguez, rządzący bez demokratycznego mandatu, a eksperci wskazują na niezgodność porozumienia z wenezuelską konstytucją. Wątpliwości budzi też postać właściciela NABEP wenezuelskiego oligarchy Alejandro Betancourta, który wzbogacił się na interesach z reżimem i ma zarzuty karne w Europie.
.jpg)
