Konserwatyści wygrywają wybory parlamentarne w Tajlandii

11.02.2026

Oznacza to przedłożenie przez Tajlandczyków stabilizacji wewnętrznej ponad szeroko zakrojone reformy.

Po przeliczeniu 94% głosów oddanych w wyborach z 8 lutego okazuje się, że zwycięska konserwatywna partia Bhumjaithai (Duma Tajów), na czele której stoi obecny premier Anutin Charnvirakul, może uzyskać 193 miejsca w 500-osobowej Izbie Reprezentantów (niższej izbie parlamentu). Będzie zatem musiała próbować utworzyć koalicję z mniejszymi ugrupowaniami. Bhumjaithai przyciągnęła konserwatywnych wyborców, m.in. wykazując lojalność wobec króla i twardą postawę w stosunku do Kambodży, z którą Tajlandia w lipcu i grudniu ub.r. toczyła walki na spornej granicy. Skorzystała także na osłabieniu Pheu Thai (Partii Tajów – trzeci wynik i 74 miejsca), która w poprzednich wyborach z 2023 r. uzyskała drugie miejsce i tworzyła koalicję rządzącą m.in. z Bhumjaithai. Główną przegraną jest People’s Party (Partia Ludowa, drugi wynik i 118 miejsc), która według sondaży była faworytem (wygrała poprzednie wybory jako Move Forward). Jej program, obejmujący m.in. zmniejszenie wpływów wojska i rozbicie monopoli w gospodarce, popierają głównie osoby młode i mieszkańcy dużych miast. Wraz z wyborami przeprowadzono referendum w sprawie zmiany konstytucji z 2017 r., napisanej pod rządami junty wojskowej. Za zmianą opowiedziało się ok. 60% wyborców, co wskazuje na chęć odejścia społeczeństwa od niedemokratycznego dziedzictwa rządów wojskowych. 

O starciach na spornej granicy tajlandzko-kambodżańskiej pisał Damian Wnukowski