Konferencja Ameryk na rzecz walki z kartelami
Celem spotkania w Doral na Florydzie 5 marca br., z udziałem sekretarza obrony i przedstawicieli kilkunastu innych państw regionu, była budowa koalicji na rzecz bezpieczeństwa regionu, ale z perspektywy interesów USA.
Zgodnie z deklaracją końcową podpisaną przez sekretarza obrony Pete’a Hegsetha i przedstawicieli 16 państw – m.in. z ministerstw obrony – współpraca ma służyć zwiększeniu bezpieczeństwa na półkuli zachodniej. Główne środki do tego celu to uszczelnienie granic, zwalczanie przestępczości narkotykowej i przemytu oraz ochrona strategicznej infrastruktury. Hegseth i Stephen Miller – doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa wewnętrznego – przekonywali, że zwalczenie karteli jest możliwe wyłącznie przy użyciu siły wojskowej i bez oglądania się na ograniczenia prawne. Twierdzili, że przywrócenie bezpieczeństwa w państwach regionu wystarczy, by mogły się one rozwijać i by ustały emigracje zarobkowe. Ta wizja współpracy regionalnej jest wyraźnie podporządkowana interesom bezpieczeństwa USA i legitymizowaniu dążeń administracji Donalda Trumpa do odbudowy strefy wpływów na półkuli zachodniej. Świadczą o tym odwołania do doktryny Monroe, w tym argumenty o potrzebie zwalczania zagrożeń dla stabilności regionu, płynących z obecności „zewnętrznych sił”. Zapowiedź Hegsetha, że USA są w stanie walczyć z kartelami samodzielnie, mogła być zawoalowaną groźbą, że w przypadku braku współpracy są gotowe do wysłania wojska sił na obce terytorium, jak w przypadku Wenezueli 3 stycznia br.
