Dodatkowe zarzuty przeciwko Nicolásowi Maduro i Cilii Flores w USA
Oskarżenie byłego przywódcy wenezuelskiego reżimu i jego żony m.in. o kierowanie aparatem represji wzmocni dowody przeciwko parze. Podobne zarzuty ciążą na obecnym kierownictwie reżimu, ale korzysta ono z ochrony władz USA.
Stany Zjednoczone pojmały Maduro i Flores w operacji wojskowej 3 stycznia br., zarzucając im współudział w przemycie narkotyków. Oskarżenie ich 9 października przez Departament Sprawiedliwości o współkierowanie systemem represji w Wenezueli (m.in. arbitralne aresztowania i torturowanie więźniów, w tym obywateli USA) wzmocni sprawę przeciwko nim w procesie przed sądem w Nowym Jorku. Wygląda też na próbę zademonstrowania przez administrację Donalda Trumpa, że uwzględnia ona w końcu apele ofiar represji chavistowskiego reżimu o osądzenie winnych. Jednak jednocześnie legitymizuje ona obecne kierownictwo reżimu i blisko z nim współpracuje, w tym z Delcy Rodríguez i Diosdado Cabello. O ich współodpowiedzialności za represje świadczą m.in. obszerny materiał dowodowy gromadzony przez działającą od 2019 r. niezależną międzynarodową misję śledczą ONZ ds. Wenezueli oraz postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (MTK), zainicjowane w 2018 r. W lipcu br. Rodríguez ogłosiła wycofanie Wenezueli ze Statutu rzymskiego pod naciskiem USA, które intensyfikują próby sparaliżowania MTK. Pociągnięcie Maduro i Flores do odpowiedzialności za represje kontrastuje z wyraźnym dążeniem administracji Trumpa do ochrony (i potencjalnie zapewnienia bezkarności) członków chavistowskiego reżimu, którzy współpracują w realizacji interesów gospodarczych USA w Wenezueli.
O trudnej sytuacji MTK m.in. w kontekście nieprzyjaznych działań USA pisał Szymon Zaręba
