Coraz intensywniejsza kampania wyborcza przed francuskimi wyborami prezydenckimi
Kandydaci w planowanych na kwiecień 2027 r. wyborach prezydenckich intensyfikują spotkania i wystąpienia programowe. Utrzymujące się rozdrobnienie francuskiej sceny politycznej będzie premiować ugrupowania o skonsolidowanym przywództwie.
Umożliwienie przez sąd kandydowania w wyborach Marine Le Pen, prowadzącej w sondażach liderce radykalnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN), przekłada się na intensyfikację kampanii wyborczej. O ile nie ma ona konkurentów w swoim środowisku politycznym, o tyle głównym wyzwaniem dla pozostałych ugrupowań jest rozdrobnienie sceny politycznej do tego stopnia, że obecnie gotowość do startu w wyborach deklaruje ponad 30 kandydatów. Wynika ono z rywalizacji między partiami, a niekiedy też konfliktów. Na przykład Jean-Luc Mélenchon, szef radykalnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI), jest w sporze z Partią Socjalistyczną, która dopiero w październiku ma w prawyborach wybrać swojego kandydata, a punkty sporne dotyczą m.in. stosunku do NATO czy konfliktu na Bliskim Wschodzie. Z kolei na centroprawicy konkuruje ze sobą m.in. dwóch byłych prezydenckich premierów: Édouard Philippe z centroprawicowych Horyzontów i Gabriel Attal, reprezentujący centrowe skrzydło prezydenckiej partii Odrodzenie. Duża liczba kandydatów w ramach tych samych nurtów politycznych, przy braku konsolidacji, będzie prowadzić do rozbicia głosów i zwiększy szanse szerokich środowisk politycznych, przede wszystkim RN.

