Amerykański wpływ na brytyjską debatę o wolności słowa
Irlandzko-brytyjski komik Graham Linehan przedstawił przed komisją sądownictwa Izby Reprezentantów USA przykłady ograniczania swobody wypowiedzi w Wielkiej Brytanii i zaapelował o presję dyplomatyczną USA wobec rządu Keira Starmera.
Linehan, scenarzysta m.in. The IT Crowd, został aresztowany we wrześniu ub.r. na lotnisku Heathrow – już po przeprowadzce do USA – z powodu zarzutów związanych z jego kampanią przeciw rozszerzaniu praw kobiet biologicznych na osoby transpłciowe. Wysłuchanie w Kongresie 4 lutego br. wpisało się w rosnące amerykańskie zaangażowanie w brytyjską debatę o swobodzie wypowiedzi. Presja z USA koliduje z podejściem rządu brytyjskiego, który traktuje regulację przestrzeni cyfrowej jako element bezpieczeństwa publicznego i walki z mową nienawiści. W Wielkiej Brytanii przyjęto typową dla Europy Ustawę o bezpieczeństwie w internecie, a policja monitoruje „przypadki mowy nienawiści poniżej progu przestępstwa”. Republikanie postrzegają te działania jako zagrożenie dla firm technologicznych z USA, co jest kluczowe w kontekście dwustronnego partnerstwa technologicznego z ub.r. Sektor Big Tech ostrzega też, że brytyjski precedens może prowadzić do zmian regulacyjnych w USA skutkujących usuwaniem legalnych treści. Republikańscy politycy otwarcie udzielają także wsparcia brytyjskiej alternatywnej prawicy (Donald Trump – Nigelowi Farage’owi, zaś Elon Musk – Tommy’emu Robinsonowi i Rupertowi Lowe). W tym kontekście ważne jest też ujawnienie 17 lutego przez „The Times” kampanii dyskredytującej dziennikarzy zleconej przez think tank Labour Together – kluczowy dla przywództwa Starmera i zwycięstwa wyborczego w 2024 r.
O amerykańsko-brytyjskim partnerstwie technologicznym pisali Przemyslaw Biskup i Paweł Mackiewicz

