Szczyt NATO w Brukseli
53/2018
13 LIP 2018
Na szczycie w Brukseli w dniach 11–12 lipca br. przywódcy państw NATO zatwierdzili szereg decyzji dotyczących wzmocnienia odpowiedzi na zagrożenia i wyzwania dla Sojuszu. Spotkaniu towarzyszyły jednak intensywne spory na temat wydatków obronnych. Kwestia ta pozostaje głównym źródłem napięć w NATO, zwłaszcza wobec niepewności co do tego, jakie działania jest gotowy podjąć prezydent USA Donald Trump, by wzmocnić presję na sojuszników.

Jakie były główne cele Trumpa?

Przed szczytem Trump dążył do przyjęcia przez wszystkich sojuszników planów zwiększenia wydatków obronnych do co najmniej 2% PKB do 2024 r. (do tej pory przedstawiło je ok. dwie trzecie z 29 członków NATO, a Sojusz spodziewa się, że w 2018 r. poziom ten osiągnie 8 państw). W trakcie spotkania prezydent USA zażądał zaś szybszego zrealizowania tego celu a następnie dalszego wzrostu nakładów do 4% PKB. Nie jest jasne, jakie były faktyczne intencje Trumpa, ale mogły sprowadzać się do zwiększenia nacisku na pierwotną kwestię 2% i zademonstrowania swojej determinacji wyborcom w USA. Na koniec szczytu Trump podkreślił duże znaczenie NATO dla USA i niejednoznacznie sugerował, że sojusznicy przyspieszą wzrost wydatków obronnych i zwiększą jego skalę, choć przeczyli temu pozostali przywódcy. Dodał, że osiągnięcie 2% PKB nie jest już w NATO odległym celem, ale stało się twardym zobowiązaniem.

Dlaczego kwestia wydatków obronnych jest tak kontrowersyjna w NATO?

Powodem napięć jest tempo procesu zwiększania wydatków obronnych, a nie sama zasada – NATO szacuje, że w latach 2015–2018 sojusznicy z Europy i Kanada wydadzą w sumie ponad 87 mld dol. więcej, niż miałoby to miejsce przy wcześniejszych założeniach. Wiele państw argumentuje, że deklaracja ze szczytu w Walii w 2014 r. dotyczyła „dążenia do osiągnięcia”, a nie „osiągnięcia” 2% PKB do 2024 r. Cześć z nich zwraca uwagę na problemy gospodarcze, brak poparcia społecznego dla zwiększenia wydatków obronnych, czy potencjalne trudności w efektywnym wydawaniu dodatkowych środków. Niemcy i inne kraje wskazują też, że wysokość zobowiązań finansowych nie jest wystarczającym miernikiem wkładu we wspólne bezpieczeństwo, bo nie uwzględnia np. udziału w misjach NATO. Na podejście do tych kwestii rzutują też różnice w percepcji zagrożeń. 

Czego dotyczą główne decyzje w sprawie wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu?

NATO ma wzmocnić zdolność do szybkiego rozmieszczenia większych sił, kluczową dla wiarygodności odstraszania. Zatwierdzono Inicjatywę Gotowości NATO, zgodnie z którą do 2020 r. sojusznicy mają być w stanie wystawić w mniej niż 30 dni 30 batalionów zmechanizowanych, 30 eskadr lotniczych i 30 okrętów bojowych. W USA znajdzie się nowe dowództwo, odpowiedzialne m.in. za zabezpieczenie potencjalnego przerzutu wojsk do Europy drogą morską. Drugie nowe dowództwo, z siedzibą w Niemczech, zapewni wsparcie logistyczne dla przerzutu sił w Europie. Ponadto NATO i UE mają zacieśnić współpracę w usprawnieniu procedur transportu wojsk i doskonalenia infrastruktury. Trwają dyskusje nad ustanowieniem dwóch dowództw lądowych, zdolnych do dowodzenia operacją o skali kilku korpusów. O goszczenie jednego z nich zabiega Polska.

Jakie jest znaczenie decyzji i przebiegu szczytu NATO dla spotkania Trump–Putin?

Spory o poziom wydatków na obronę nie przeszkodziły sojusznikom osiągnąć porozumienia w sprawie wzmocnienia potencjału odstraszania i obrony na wschodniej flance. NATO podtrzymało także politykę otwartych drzwi, której sprzeciwia się Rosja. Silna krytyka Trumpa wobec Niemiec w sprawie gazociągu Nord Stream 2 uwidacznia też sprzeczności interesów rosyjskich i amerykańskich. Jednak sam fakt, że Trump nie wykluczył rozmów z Rosją na temat wstrzymania ćwiczeń NATO w państwach bałtyckich i wypowiadał się niejasno o Krymie, rodzi wątpliwości co do tego, na ile będzie on skłonny do stosowania się do stanowiska własnej administracji i całego Sojuszu. Ponadto, choć Rosja negatywnie odnosi się do zwiększania wydatków obronnych w NATO, to jednocześnie liczy na pogłębienie związanych z tym podziałów w Sojuszu. 

Jak szczyt NATO wpłynie na bezpieczeństwo Polski?

Decyzje o wzmocnieniu odstraszania i perspektywa dalszego wzrostu wydatków obronnych NATO są korzystne dla Polski. Mimo to długoterminowo istnieje ryzyko, że dalsza eskalacja sporów USA z innymi członkami NATO odbije się negatywnie na bezpieczeństwie Polski. Mogłoby do tego dojść, gdyby Trump posunął się zbyt daleko w wywieraniu presji w kwestiach wydatków i np. ograniczył finansowanie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Skłonność Trumpa do takich działań będzie zależeć od tego, czy faktycznie dostrzega on szersze znaczenie NATO dla USA, czy raczej postrzega Europę wyłącznie przez pryzmat wąsko definiowanych interesów związanych z bilansem handlowym i wysokością wydatków obronnych. Niejasność co do przekonań Trumpa jest potęgowana sprzecznościami w jego wypowiedziach i ich rozdźwiękiem z poglądami najbliższych współpracowników.