16 kwietnia 2009 r. w siedzibie PISM odbyło się seminarium Jakiego NATO chcemy? Polskie stanowisko w pracach nad koncepcją strategiczną Sojuszu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele administracji (MON, MSZ, BBN) oraz eksperci z ośrodków analitycznych, badawczych i uczelni wyższych. Wystąpienia wprowadzające do dyskusji wygłosili amb. Jerzy M. Nowak, Prezes Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego, Marcin Kaźmierski, dyrektor Departamentu Polityki Bezpieczeństwa Międzynarodowego Ministerstwa Obrony Narodowej oraz dr Marek Madej, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Zarówno prezentacje panelistów, jak i następująca po nich dyskusja, ogniskowały się wokół pięciu kluczowych kwestii:
- jakiej oczekiwalibyśmy „operacjonalizacji” gwarancji z art. 5 (infrastruktura, plany, ćwiczenia, reorganizacja sił i dowództw? Inne formy umacniania gwarancji sojuszniczych?)
- jak powinniśmy rozumieć i interpretować „selektywne zaangażowanie” NATO? czy możliwe jest ustalenie stałych kryteriów decyzji o zaangażowaniu NATO poza obszarem traktatowym?
- jak duże powinno być zaangażowanie NATO w pozamilitarnych czy też nietradycyjnych wymiarach bezpieczeństwa (bezpieczeństwo teleinformatyczne, energetyczne, ekologiczne)?
- sojusznicy oraz „konkurenci” Polski wewnątrz NATO (z kim powinniśmy starać się budować koalicje?)
- ocena możliwości realizacji polskich zamierzeń - jak prawdopodobne jest osiągnięcie planu maksimum, co mogłoby stanowić optimum?
Występujący jako pierwszy amb. J. M. Nowak skoncentrował się w swej wypowiedzi na kwestii „operacjonalizacji” gwarancji sojuszniczych, podkreślając tym samym jej wagę z polskiej perspektywy. Uznał, że najwłaściwszą drogą do zwiększenia wiarygodności sojuszu powinny być działania służące rozwojowi skuteczności działania Organizacji. Zaproponował szereg rozwiązań mających się do tego przyczyniać, wskazując m.in. na konieczność aktualizacji tzw. contingency plans (planów ewentualnościowych, na wypadek zagrożenia określonym konfliktem) i zwiększenia poziomu ich skoordynowania z ćwiczeniami oraz szkoleniami sił sojuszniczych, a także potrzebę umocnienia zdolności odstraszania Sojuszu, także przez rozwój systemów przeciwrakietowych. Wśród posunięć umacniających gwarancje sojusznicze uwzględnił też utworzenie niedawno zaproponowanych przez Wielką Brytanię sił solidarności, postulując jednak zwiększenie ewentualnej liczebności tych sił do ok. 5000 żołnierzy. Wskazał również na znaczenie sprawnego i odpowiednio szybkiego prowadzenia konsultacji sojuszniczych zgodnie z art. 4 Traktatu Waszyngtońskiego, w tym wypracowania zasad szybkiego przejścia od tego rodzaju konsultacji do działań w zgodzie z art. 5 TW. Zdecydowanie sprzeciwił się równocześnie jakimkolwiek próbom rewizji TW, a zwłaszcza jego artykułu 5.
Mówiąc o koncepcji selektywnego zaangażowania NATO w działania poza obszarem traktatowym, ambasador Nowak sceptycznie ocenił zarówno możliwość, jak i zasadność formułowania stałych kryteriów decydowania przez Sojusz o zaangażowaniu w tego typu misje. Szczególnie negatywnie odniósł się do ewentualnych prób określenia geograficznych wyznaczników zaangażowania i zainteresowania NATO. Opowiedział się za tym, by przy decyzji o podjęciu działań przez NATO poza obszarem traktatowym decydować w sposób elastyczny, przede wszystkim mając na względzie interes narodowy członków.
Ambasador postulował też ostrożność w odniesieniu do rozszerzania zakresu aktywności Sojuszu na pozamilitarnych płaszczyznach bezpieczeństwa, za priorytetowe uznając zachowanie jego polityczno-wojskowego charakteru i podkreślając ograniczoność możliwości skutecznego oddziaływania w takich dziedzinach jak bezpieczeństwo energetyczne czy teleinformatyczne.
Mówiąc o poszukiwaniach partnerów w NATO podzielających polskie stanowisko i możliwościach formowania koalicji podobnie myślących w toku prac nad nową koncepcją strategiczną, krytycznie potraktował perspektywę tworzenia jakichkolwiek trwałych układów w ramach Sojuszu, widząc w tym zagrożenie dla jego spójności. Wskazując na kraje środkowoeuropejskie i pozostałych nowych członków jako w największym stopniu podzielającym polskie stanowisko w sprawie nowej koncepcji strategicznej NATO, podkreślił, że nawet w tej grupie występują bardzo istotne różnice postaw, np. w odniesieniu do kwestii współpracy z Rosją. Równocześnie przypomniał o tym, iż decydujący wpływ na proces decyzyjny w NATO mają przede wszystkim najsilniejsi politycznie i militarnie sojusznicy (USA, Kanada, Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy). Polska natomiast, wraz z Turcją, należy do państw raczej dopiero aspirujących do statusu „kluczowych graczy” w NATO.
Odnosząc się do pytania o możliwość realizacji przez Polskę jej zamierzeń w debacie o nowej koncepcji strategicznej, uznał je za nieco przedwczesne. Stwierdził jednak, że choć Polsce będzie trudno osiągnąć wszystkie deklarowane w tym względzie cele, to jednak najważniejsze postulaty, zwłaszcza dotyczące wzmocnienia gwarancji sojuszniczych, powinna zrealizować.
Jako drugi głos zabrał Marcin Kaźmierski (MON). Podzielał on wiele poglądów przedmówcy, podobnie jak amb. Nowak koncentrując się w swym wystąpieniu na problemach „operacjonalizacji” zobowiązań sojuszniczych z art. 5. Mocniej jednak wyeksponował kwestię rozbudowy w celu umocnienia tych zobowiązań infrastruktury Sojuszu na polskim terytorium, zarówno w drodze wspólnych projektów NATO, jak i działań służących rozwojowi narodowych zasobów przez Program Inwestycji w Dziedzinie Bezpieczeństwa (NSIP). Raczej pozytywnie ocenił propozycję utworzenia sił solidarności NATO, podkreślając jednak ich głównie demonstracyjny walor (ewentualne rozmieszczenie lub aktywacja w którymś z państw Sojuszu tych sił stanowiłoby bowiem dowód zaniepokojenia Sojuszu sytuacją w danym regionie, sygnalizujący zarazem ewentualnym agresorom wolę i możliwość zdecydowanej reakcji NATO na zagrożenie). Siły solidarności, których uruchomienie zapowiadałoby niejako podjęcie w razie potrzeby przez NATO dalszych kroków, mogłyby więc jego zdaniem pełnić funkcję odstraszającą.
Mówiąc o kryteriach selektywnego zaangażowania, podzielił opinię o niemożności ich wyznaczenia w inny sposób niż przez odwołanie się do interesów państw członkowskich, odrzucając tym samym możliwość sformułowania trwałych wyznaczników geograficznych lub funkcjonalnych w tym względzie. Równocześnie podkreślił jednak nieuchronność procesu dalszego wychodzenia poza obszar traktatowy.
W odniesieniu do aktywności NATO w pozamilitarnych wymiarach bezpieczeństwa, zgodził się z koniecznością utrzymania priorytetu zadań i ról NATO w wymiarze polityczno-wojskowym. Wartość uwzględniania w pracach Sojuszu niektórych nietradycyjnych dziedzin współpracy widział głównie w tym, że pozwalałoby to stale przypominać pozostałym sojusznikom o dużej wadze tego rodzaju zagadnień z perspektywy Polski (a zwłaszcza bezpieczeństwa energetycznego). Z dystansem odniósł się natomiast do perspektywy znacznego rozwoju zasobów i skali zaangażowania Sojuszu w tych sferach.
Poruszając kwestię tworzenia przez Polskę ewentualnych koalicji w toku prac nad nową koncepcją strategiczną NATO, jako najbliższych potencjalnie partnerów wskazał nowych członków Sojuszu. Uznał też, że wśród pozostałych państw członkowskich Polsce niełatwo będzie znaleźć szczególnie bliskich i stałych „sojuszników” w tej debacie. Mimo to optymistycznie ocenił perspektywę realizacji przez Polskę jej postulatów w toku dyskusji nad koncepcją strategiczną.
Ostatni mówca, analityk PISM Marek Madej, rozpoczął wystąpienie od przypomnienia, iż porozumienie się państw NATO w sprawie podjęcia oficjalnej dyskusji o nowej koncepcji strategicznej nie oznacza zaniku czy choćby zmniejszenia się różnic między ich stanowiskami co do jej kształtu i treści. Wspomniał o istniejących w NATO w tym względzie podziały, wskazując, iż w NATO można - w pewnym uproszczeniu - wyróżnić trzy główne grupy państw: kraje opowiadające się za utrzymaniem faktycznego, a nie jedynie deklarowanego priorytetu tradycyjnych zadań sojuszu (odstraszanie, obrona terytorium oraz ludności państw członkowskich), państwa będące zwolennikami rozszerzania aktywności Sojuszu poza obszarem traktatowym (choć niekoniecznie w wymiarach pozamilitarnych) i grupą członków „obojętnych”, mniej angażujących się w działania NATO i w relatywnie ograniczonym stopniu zainteresowanych rozwojem współpracy w Sojusz oraz zwiększaniem jego sprawności i użyteczności Sojuszu niezależnie od stawianych przed nim zadań (np. Grecja, Węgry). Podkreślił przy tym względnie niekorzystną „pozycję startową” Polski w dyskusji o nowej koncepcji strategicznej, wskazując na jej większe niż wielu innych sojuszników zainteresowanie utrzymaniem i rozwojem zdolności NATO (co skłaniać może do ustępstw) przy jednoczesnej stosunkowo tradycyjnej wizji jego zadań, nie podzielanej w pełni przez wielu wpływowych członków
Marek Madej stosunkowo mniej uwagi poświęcił zagadnieniom związanym z umacnianiem gwarancji sojuszniczych, w znacznej mierze podzielając poglądy w tej sprawie przedmówców i zgadzając się z wieloma proponowanymi przez nich rozwiązaniami. Zaznaczył jednak, że wszelkie tego rodzaju działania mające na celu „urealnienie” gwarancji wynikających z art. 5, choć użyteczne i bez wątpienia potrzebne, nie okażą się w pełni skuteczne w wypadku braku odpowiednio silnej woli politycznej wśród państw członkowskich, by faktycznie umocnić sojuszniczą solidarność. Zapewnienie jej zaś, przy hipotetyczności tradycyjnych zagrożeń (w tym agresji zbrojnej) dla bezpieczeństwa państw członkowskich, stanowić może znaczące wyzwanie.
Marek Madej skoncentrował się natomiast na kwestii kryteriów zaangażowania NATO w działalność poza obszarem traktatowym, uznając wyznaczenie proporcji między tego rodzaju zadaniami a misjami tradycyjnymi za najważniejszy i prawdopodobnie najtrudniejszy problem do rozstrzygnięcia w pracach nad koncepcją strategiczną. Pokreślił bowiem, że choć tzw. misje out – of – area i funkcje tradycyjne Sojuszu, powiązane z art. 5 TW, nie są względem siebie sprzeczne, to jednak skala i charakter zaangażowania w działania należące do pierwszej kategorii będzie rzutować zdolność realizacji przez Sojusz zadań drugiego typu (czego dobrą ilustracją są konsekwencje rosnącej aktywności w Afganistanie). Zgodził się z przedmówcami, że mało prawdopodobne i nieszczególnie zasadne jest określanie sztywnych kryteriów zaangażowania poza obszarem traktatowym w oparciu o wyznaczniki geograficzne (wskazując jednak, że niektóre regiony, bliższe członkom europejskim – np. Bliski Wschód – powinny stanowić dla NATO przedmiot szczególnej uwagi). Wskazywał jednak celowość wypracowania takich kryteriów, zwłaszcza z perspektywy średnich i mniejszych członków Sojuszu (a więc i Polski), przez odwołanie do czynników funkcjonalnych oraz posiadanych przez NATO zasobów i środków. Zalecał koncentracje NATO przede wszystkim na misjach, które Sojusz byłby w stanie prowadzić w znacznej mierze samodzielnie, bez konieczności odwoływania się do znacznego wsparcia innych organizacji lub państw w celu zwiększenia szans osiągnięcia sukcesu w danej misji. Wskazywałoby to na koncentrację na zadaniach tradycyjnych (obrona i odstraszanie) oraz rozmaitych misjach o charakterze policyjnym (np. zwalczanie piractwa lub proliferacji broni masowego rażenia), unikanie zaś w miarę możliwości działań z zakresu nation- i peace–building, wymagających całościowego podejścia i długotrwałego, intensywnego wykorzystania narzędzi pozamilitarnych i środków cywilnych, których NATO nie posiada
Odnosząc się do kwestii zaangażowania Sojuszu w pozamilitarnych płaszczyznach bezpieczeństwa, także apelował o ostrożność, podkreślając przy tym nie tylko skąpy obecnie potencjał NATO w tych wymiarach, ale też ograniczone możliwości rozwoju odpowiednich do przeciwdziałania zagrożeniom pozamilitarnym zasobów w ramach NATO oraz wysokie koszty tego rodzaju wysiłków.
Mówiąc o możliwościach budowania przez Polskę wewnątrzsojuszniczych koalicji w toku prac nad nową strategią, Marek Madej podzielił przekonanie amb. Nowaka, iż stanowiska najbliższe dziś polskiemu przyjmują przeważnie nowi członkowie NATO. Podkreślił jednak, że tylko część z nich (zwłaszcza państwa bałtyckie) faktycznie podziela polską wizję zadań Sojuszu i hierarchię zagrożeń dla bezpieczeństwa jego uczestników, pozostali natomiast – np. Słowacja, Węgry, Słowenia – na wiele spraw prezentują odmienne poglądy. Poza tym przypomniał o relatywnie ograniczonych wpływach politycznych nowych państw członkowskich w NATO, co powoduje, iż Polska powinna poszukiwać również „podobnie myślących” sojuszników wśród starszych członków. Jako potencjalnie bardziej zainteresowanych współpracą z Polską wskazywał państwa podzielające polskie stanowiska co do użyteczności Sojuszu jako instrumentu polityki bezpieczeństwa oraz w sprawie utrzymania amerykańskiego zainteresowania współdziałaniem w NATO i obecnością w Europie (kraje skandynawskie, Holandia, Wielka Brytania, Kanada, USA). Współpraca z nimi może jednak w jego opinii oznaczać potrzebę zawierania przez Polskę daleko idących kompromisów, zwłaszcza w odniesieniu do stopnia selektywności zaangażowania pozatraktatowego Sojuszu. W rezultacie Marek Madej wykazywał ze wszystkich mówców największy pesymizm w ocenie możliwości realizacji przez Polskę jej postulatów w trakcie prac nad nową koncepcja strategiczną.
W dyskusji następującej po wystąpieniach dominowały pytania o relację między współpracą polityczną w ramach NATO a jego zdolnością do „zoperacjonalizowania” art. 5, a także o możliwych „sojuszników” Polski w toku dyskusji o nowej koncepcji strategicznej. Doktor Olaf Osica z Centrum, Europejskiego w Natolinie stwierdził, iż w NATO kwestie współpracy politycznej i konsultacji, w tym w oparciu o art. 4 TW, zostały zaniedbane, co rzutuje na jego spójność i możliwości działania. Rozważał też stopień gotowości NATO do reakcji na „agresję wewnętrzną” (dokonywaną „od wewnątrz” i w sposób pozamilitarny, np. w drodze masowego przyznawania paszportów obywatelom państwa członkowskiego NATO przez kraj spoza Sojuszu). Zastanawiał się też nad tym, jak Sojusz powinien podejść do kwestii regionalizacji bezpieczeństwa – faktu, iż państwa członkowskie z poszczególnych części Europy mogą starać się rozwijać intensywniejszą współpracę w sprawach istotnych z perspektywy ich regionu, mniej zaś pozostałych sojuszników (np. wymiar północny NATO i współpraca w odniesieniu do Arktyki). Dyrektor Lech Kościuk z MON podkreślił znaczenie zdolności Sojuszu do skutecznego odstraszania, co uzależnione jest m.in. od stopnia gotowości poszczególnych członków do działania, a więc tempa modernizacji ich sił oraz stopnia realizacji przez nich wspólnych projektów NATO. Dość krytycznie ocenił w tym względzie polskie dokonania. Beata Górka-Winter z PISM zaakcentowała znaczenie woli politycznej państw do usprawnienia Sojuszu, wskazując, iż wszelkie rozwiązania szczegółowe dotyczące „operacjonalizacji” art. 5 itp. bez tego nie okażą się wartościowe. Sceptycznie oceniła koncepcję sił solidarności, widząc w niej słaby substytut prawdziwych działań na rzecz poprawy gotowości NATO do działania i przejaw właśnie ograniczonej woli politycznej państw w tym względzie. Zapytała również o powody pominięcia przez mówców wśród potencjalnych „sojuszników” Polski w debacie nad koncepcją strategiczną Francji i Niemiec. W toku dyskusji pojawiły się jeszcze m.in. pytania o perspektywy rozwoju współpracy przemysłów zbrojeniowych państw NATO.
Odpowiadając na pytania paneliści zgodzili się co do dużego znaczenia woli politycznej państw i współpracy politycznej dla sprawnego i efektywnego działania NATO. Stwierdzili jednak, że ich przejawem byłoby właśnie wypracowanie konkretnych sposobów „operacjonalizacji” gwarancji sojuszniczych, w formie aktualizacji contingency plans czy zmiany programów ćwiczeń i szkoleń. Mówiąc o siłach solidarności podkreślili, iż błędem byłoby dezawuowanie tej propozycji, choćby dlatego, że zainteresowanie jej wdrożeniem zgłosiło wielu członków. Zaznaczyl jednak, iż musi ona stanowić jedynie jedną z wielu inicjatyw służących umocnieniu solidarności sojuszniczej, a nie jedyny lub główny tego środek. Negatywnie natomiast odnieśli się do perspektyw regionalizacji współpracy w ramach NATO, widząc w tym groźbę dla jego spójności. Zauważyli przy tym, iż aspekt regionalny zawsze we współpracy w NATO występował, jednakże jego obecny poziom wydał im się wystarczający. Odnosząc się do możliwości współpracy Polski z Niemcami i Francją przy pracach nad nową koncepcją strategiczną, wyrazili obawę, iż istniejące różnice w postrzeganiu zagrożeń dla sojuszu, zwłaszcza w kontekście Rosji, mogą poważnie ograniczyć możliwości efektywnej kooperacji, choć ta niewątpliwie byłaby w interesie zarówno Polski, jak i Sojuszu.
|