• Wersja dla niedowidzących
  • wersja mobilna
  • e-Księgarnia
  • RSS
  • Dołącz do nas na Facebook
  • Dołącz do nas na Twitter
  • Dołącz do nas na Flickr
  • Oglądaj nas na YouTube
  • Dołącz do nas na Instagram
  • PISM English version
  • ПИМД Российская версия
Strona główna > Publikacje > Komentarze PISM > Komentarz PISM: Stanowisko Rady UE w sprawie dyrektywy o pracownikach delegowanych

Komentarz PISM: Stanowisko Rady UE w sprawie dyrektywy o pracownikach delegowanych

font lower
font default
font bigger
podziel się:
facebook
twitter
gogole+
linkedin

 

25 października 2017
Jolanta Szymańska
nr 64/2017

23 października br. w Luksemburgu odbyło się spotkanie Rady UE, na którym unijni ministrowie ds. zatrudnienia przyjęli stanowisko w sprawie nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych. Przeciwko głosowały Polska, Węgry, Litwa i Łotwa. Od głosu wstrzymały się Wielka Brytania, Irlandia i Chorwacja. To nie koniec prac nad dyrektywą, ale jej ostateczny kształt prawdopodobnie będzie zbliżony do wersji, nad którą pracowała Rada.

Do jakiego projektu odnosi się stanowisko Rady?

Stanowisko odnosi się do wniosku Komisji Europejskiej w sprawie zmiany dyrektywy 96/71/WE o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług w UE. Przedstawiając wniosek, KE kierowała się zasadą „równego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu”, argumentując, że rewizja pozwoli ograniczyć tzw. dumping socjalny na jednolitym rynku. Zaproponowane zmiany dotyczą zapewnienia pracownikom delegowanym – zatrudnionym w jednym państwie członkowskim UE, ale wysyłanym przez pracodawcę czasowo do pracy w innym państwie członkowskim – takich samych warunków pracy i płacy (a nie tylko płacy minimalnej), jakie stosowane są wobec pracowników miejscowych. Okres delegowania pracownika nie powinien przekraczać 24 miesięcy.

Jakie jest stanowisko Rady?

Rada co do zasady poparła wniosek KE w sprawie wyrównania warunków pracy osób delegowanych z tymi, które stosowane są wobec pracowników lokalnych. Wskazała, że wynagrodzenie pracownika delegowanego powinno być ustalane zgodnie z prawem i praktyką państwa przyjmującego. Opowiedziała się też za stosowaniem do pracowników delegowanych układów zbiorowych we wszystkich sektorach. Zaostrzyła stanowisko w odniesieniu do maksymalnego okresu delegowania, opowiadając się za ograniczeniem go do 12 miesięcy, z możliwością przedłużenia w uzasadnionych przypadkach o dodatkowe pół roku. Państwa mają mieć jednak dłuższy niż zwykle – trzy-, a nie dwu- letni – okres na transpozycję dyrektywy do krajowych porządków prawnych. W odniesieniu do sektora transportu dyrektywa powinna obowiązywać od momentu przyjęcia tzw. pakietu drogowego.

Jakie będą dalsze kroki legislacyjne?

Dokument przyjęty na posiedzeniu 23 października to dopiero tzw. podejście ogólne Rady dotyczące nowych przepisów, a nie ostateczny akt prawny. Ten zostanie wypracowany w trakcie negocjacji Rady z PE i KE. Ostateczny kształt porozumienia nie powinien jednak znacząco różnić się od stanowiska Rady – 16 października komisja PE ds. zatrudnienia i spraw socjalnych (EMPL) poparła kluczowe założenia propozycji KE w sprawie rewizji dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych. Komisja EMPL podobnie jak Rada opowiedziała się za pozostawieniem sektora transportu w zakresie dyrektywy. Jako maksymalny okres delegowania wskazała – podobnie jak KE – 24 miesiące. Biorąc pod uwagę daleko idącą zbieżność stanowisk Rady i PE w sprawie nowelizacji dyrektywy, KE zachęca obie instytucje do szybkiego sfinalizowania prac nad wnioskiem.

Jak głosowanie wpłynie na sojusze w UE?

Mimo że w 2016 r. parlamenty narodowe 11 państw członkowskich (głównie Europy Środkowo-Wschodniej) zgłosiły zastrzeżenia do projektu rewizji dyrektywy przy zastosowaniu tzw. procedury „żółtej kartki”, w głosowaniu nad stanowiskiem Rady jedynie 4 państwa regionu utrzymały swój sprzeciw wobec projektu. W odróżnieniu od Polski, która jest liderem wśród krajów delegujących pracowników w UE, wiele państw regionu charakteryzuje się relatywnie niskim odsetkiem delegowania, a zatem nie postrzegają one reformy jako bezpośredniego uderzenia w ich interesy gospodarcze. Otwarcie się na postulaty zwolenników rewizji dyrektywy, przede wszystkim Francji, jest zatem przejawem pragmatyzmu tych państw w obliczu szerokiej debaty o kształcie UE po brexicie.