• Wersja dla niedowidzących
  • wersja mobilna
  • e-Księgarnia
  • RSS
  • Dołącz do nas na Facebook
  • Dołącz do nas na Twitter
  • Dołącz do nas na Flickr
  • Oglądaj nas na YouTube
  • Dołącz do nas na Instagram
  • PISM English version
  • ПИМД Российская версия
Strona główna > Publikacje > Komentarze > Komentarz PISM: Przyspieszone wybory w Wielkiej Brytanii

Komentarz PISM: Przyspieszone wybory w Wielkiej Brytanii

font lower
font default
font bigger
podziel się:
facebook
twitter
gogole+
linkedin

 

20 kwietnia 2017
Jolanta Szymańska
nr 4/2017

18 kwietnia br. premier Theresa May zapowiedziała przeprowadzenie wyborów parlamentarnych. Dzień później wniosek w tej sprawie poparła Izba Gmin. Brytyjczycy pójdą do urn 8 czerwca.

Dlaczego May dążyła do wyborów?

May chce wykorzystać dobre notowania Partii Konserwatywnej (44% poparcia wg najnowszych badań). W ostatnich tygodniach wpływał na nie fakt, że 55% Brytyjczyków popiera stanowisko rządu w sprawie Brexitu. Z kolei opozycja jest najsłabsza od lat. Partia Pracy może liczyć na 23% poparcia, proeuropejscy Liberalni Demokraci na 12%, a Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) na 10%. Słabszy wynik niż w 2015 r. mogą też uzyskać szkoccy nacjonaliści. Brytyjska premier liczy również na to, że zwiększenie liczby konserwatystów w Izbie Gmin doprowadzi do marginalizacji zwolenników „twardego” Brexitu (obecnie ok. 60 posłów) i ograniczy ryzyko politycznego szantażu ze strony wewnątrzpartyjnej opozycji. Tym samym May dąży do zapewnienia swojemu gabinetowi stabilnej większości przed rozmowami z UE.  

Jak wybory wpłyną na stanowisko Wielkiej Brytanii w sprawie Brexitu?

Stawką wyborów nie jest zatrzymanie Brexitu. W myśl art. 50 TUE państwo nie może wycofać raz złożonej notyfikacji w sprawie wyjścia. Wynik wyborów może jednak wpłynąć na treść stanowiska negocjacyjnego rządu w sprawie przyszłych relacji z UE oraz na przebieg rozmów. Jeśli May zdoła zmarginalizować zwolenników „twardego” Brexitu w parlamencie, zyska większą elastyczność w negocjacjach. Tym samym wzrośnie szansa na wypracowanie porozumienia przewidującego bliższe relacje z Unią po wyjściu, przynajmniej w okresie przejściowym. O porozumienie będzie trudniej, jeżeli zwolennicy „twardego” Brexitu się umocnią. W scenariuszu tym strony mogą nie zawrzeć porozumienia, a traktaty przestaną mieć zastosowanie do Wielkiej Brytanii po dwóch latach od notyfikacji.

Co zrobi Unia?

Wybory nie powinny istotnie opóźnić harmonogramu Brexitu. Komisja Europejska nadal planuje rozpocząć rokowania w czerwcu 2017 r. Do tego czasu UE ma określić swoje stanowisko negocjacyjne – nadzwyczajny szczyt w tej sprawie odbędzie się 29 kwietnia. Pod koniec maja Rada UE ma przyjąć wytyczne negocjacyjne dla Komisji. Jeśli wyborcza strategia May się powiedzie i osłabną wpływy zwolenników „twardego” Brexitu, wzrosną szanse na podpisanie porozumienia przejściowego między UE a Wielką Brytanią po Brexicie. Unia preferuje tzw. wariant norweski. Zgodnie z wytycznymi Parlamentu Europejskiego porozumienie przejściowe mogłoby obowiązywać przez trzy lata od wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE.

Co wybory oznaczają dla Polski?

Decyzja May wprowadza niepewność do i tak już skomplikowanego procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE. Szczególnie w tym okresie wskazane będzie zachowanie jedności bloku UE-27 i unikanie bilateralnych rozmów z Londynem. Zawarcie umowy przejściowej Wielkiej Brytanii z UE pozwoliłoby złagodzić negatywne skutki Brexitu w dwóch obszarach istotnych z punktu widzenia Polski. Po pierwsze, w okresie przejściowym utrzymana zostałaby najpewniej swoboda przepływu osób, a co za tym idzie – gwarancje praw dla Polaków pracujących na Wyspach. Po drugie, Wielka Brytania zobowiązana byłaby też wpłacać składkę do unijnego budżetu.

 


 
Portal PISM wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności portalu. zamknij