• Wersja dla niedowidzących
  • wersja mobilna
  • e-Księgarnia
  • RSS
  • Dołącz do nas na Facebook
  • Dołącz do nas na Twitter
  • Dołącz do nas na Flickr
  • Oglądaj nas na YouTube
  • Dołącz do nas na Instagram
  • PISM English version
  • ПИМД Российская версия
Strona główna > Publikacje > Biuletyn PISM > Konsekwencje protestów antykorupcyjnych dla kampanii wyborczej w Rosji

Konsekwencje protestów antykorupcyjnych dla kampanii wyborczej w Rosji

font lower
font default
font bigger
podziel się:
facebook
twitter
gogole+
linkedin

 

05 maja 2017
Łukasz Jasina, Agnieszka Legucka
nr 43 (1485)

Konsekwencje protestów antykorupcyjnych dla kampanii wyborczej w Rosji

W marcu br. odbyły się najpoważniejsze od 2012 r. antyrządowe protesty w Rosji – przeciwko korupcji. Ich największym beneficjentem został opozycjonista Aleksiej Nawalny, który zamierza wystartować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Zmusiło to Władimira Putina do poszukiwania strategii wyborczej. Oprócz spraw socjalnych i gospodarczych władze będą chciały mobilizować społeczeństwo wokół innych ważnych tematów, jak np. zagrożenia terrorystyczne. Oznacza to, że rosyjską kampanię wyborczą w 2018 r. zdominują kwestie bezpieczeństwa państwa oraz hasło walki z korupcją.

Przebieg protestów

26 marca br. w 82 miastach Rosji odbyły się manifestacje przeciwko korupcji władz (m.in. w Petersburgu, Tiumeniu, Machaczkale, Nowosybirsku, Jekaterynburgu, Saratowie, Samarze, Woroneżu, Chabarowsku, Irkucku, Kaliningradzie, Uchcie i Władywostoku). Aleksiej Nawalny twierdził, że w całej Rosji wyszło na ulice 150 tys. osób, choć radio Echo Moskwy szacuje liczbę demonstrantów na 60 tys. Manifestacje miały charakter spontaniczny i nie były zarejestrowane. Grupą wyróżniającą się liczebnie była młodzież, dotychczas niezaangażowana politycznie. W wyniku interwencji podjętej przez siły policyjne w Moskwie doszło do aresztowania ponad 1000 osób. Nawalnego skazano 27 marca na 15 dni aresztu oraz grzywnę w wysokości 20 tys. rubli (równowartość 1400 zł). Skala demonstracji zaskoczyła rosyjskie władze – Władimir Putin przełożył doroczną konferencję prasową (planowaną na połowę kwietnia), podczas której obywatele zadają prezydentowi pytania.

Nawalny jako beneficjent protestów

W grudniu 2016 r. Nawalny ogłosił, że chce kandydować na urząd prezydenta Rosji. Dzięki zmobilizowaniu Rosjan gotowych manifestować przeciw korupcji w rządzie wyrósł na lidera sprzeciwu społecznego wobec obecnej władzy.

Przywódca protestów, prawnik i działacz opozycji, był jednym z czołowych organizatorów demonstracji na przełomie lat 2011 i 2012. Od tego czasu rosyjskie sądy wytoczyły mu dwa procesy karne, które zakończyły się wyrokami. Pierwszy, wydany przez sąd w Kirowie w 2013 r., za sprzeniewierzenie środków państwowych, wyniósł pięć lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Drugi, wydany przez sąd w Moskwie, za działania korupcyjne i sprzeniewierzenie środków prywatnych, został orzeczony na trzy i pół roku, również w zawieszeniu na pięć lat. W rosyjskim systemie prawnym wydanie drugiego wyroku skazującego nie oznacza cofnięcia zawieszenia poprzedniego. 23 lutego 2016 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że pierwszy proces Nawalnego był niezgodny z przepisami, w związku z czym w listopadzie Sąd Najwyższy FR uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. 8 lutego br. Nawalny został ponownie skazany na pięć lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Formalnie nie może on kandydować w wyborach prezydenckich, które odbędą się w marcu 2018 r. Zgodnie z ordynacją wyborczą FR o urząd ten nie może ubiegać się osoba, na której ciąży wyrok za ciężkie i/lub bardzo ciężkie przestępstwa, a wg rosyjskiego Kodeksu Karnego za takie uznaje się czyny zagrożone wyrokiem od trzech do dziesięciu lat i/lub powyżej dziesięciu lat. Na stanowisko prezydenta nie może również kandydować osoba osadzona w więzieniu. Także decyzja o ewentualnym odwieszeniu wyroków, czyli o rozpoczęciu odbywania kary przez Nawalnego, automatycznie pozbawiałaby go możliwości startu w wyborach prezydenckich. Nie oznacza to jednak jego rezygnacji z prowadzenia działalności politycznej.

Opozycjonista za swoje hasło wyborcze uznał walkę z korupcją. Od wielu lat upublicznia materiały kompromitujące urzędników administracji rządowej i samorządowej przy pomocy założonego przez siebie Funduszu Walki z Korupcją. Na początku marca br. w serwisie Youtube umieszczono film zawierający kompromitujące informacje o premierze Dmitriju Miedwiediewie. Materiał obejrzało prawie 20 mln osób. Widzowie dowiedzieli się, że premier zarządza majątkiem o wartości ok. 70 mld rubli (ok. 5 mld zł). Przepych ukazany w filmie kontrastuje z sytuacją ekonomiczną zwykłych obywateli. Średnie wynagrodzenie w Rosji wynosi obecnie 35 tys. rubli (ok. 2,5 tys. zł). Miedwiediew jest reprezentantem i uosobieniem elity rządzącej, a zarzuty wobec niego obciążają całą administrację, włącznie z Władimirem Putinem. Jednocześnie Nawalny nie zaatakował bezpośrednio prezydenta, który nadal cieszy się dużym poparciem (86,1% – stan na luty 2017 r.). Niewykluczone jednak, że przygotowuje podobne materiały na okres kampanii wyborczej.

Strategia wyborcza Putina

Władimir Putin prawdopodobnie ogłosi chęć kandydowania w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w połowie grudnia 2017 r. Jednak skala marcowych protestów i ich tło wymusiły na nim potrzebę opracowania strategii wyborczej już teraz. Z badań Centrum Jurija Lewady wynika, że 89% Rosjan jest przeciwnych korupcji w rządzie. Prawdopodobnie Putin zbuduje swoją kampanię na hasłach stabilizacji państwa, chociaż mogą one być niewystarczające dla młodych Rosjan, którzy nie pamiętają trudnych lat 90. Skoncentruje się na programie reform społecznych, łącznie z walką z korupcją w administracji. Postulaty społeczne będą odpowiedzią na pogarszające się warunki socjalne – w latach 2014–2017 płace realne spadły o 40%. W związku z inflacją (w 2015 r. jej tempo wynosiło 17,1%, obecnie 4,3%) wzrosły m.in. ceny produktów spożywczych i materiałów edukacyjnych dla dzieci, co dotknęło głównie rodziny wielodzietne. W 2016 r., po raz pierwszy od momentu dojścia Putina do władzy, zanotowano znaczny wzrost liczby osób najuboższych (o 6 mln więcej niż w 2014 r., czyli 22 mln). Kontrastuje to z wcześniejszymi sukcesami jego polityki społecznej, kiedy zredukowano liczbę najuboższych z 42 mln w 2000 r. do 16 mln w 2014 r. Niewykluczone, że winą za trudną sytuację ekonomiczną Putin obarczy urzędników państwowych i pozbawi władzy niektórych gubernatorów, a nawet premiera Miedwiediewa (według badań Centrum Lewady z połowy kwietnia br., 45% Rosjan chce jego rezygnacji). Tego typu decyzje prezydent może podjąć tylko, jeśli będzie narastało napięcie społeczne związane z korupcją.

Ponadto strategia wyborcza Putina położy nacisk na hasła związane z bezpieczeństwem. Atak terrorystyczny w petersburskim metrze 3 kwietnia br. przyczynił się do mobilizacji społeczeństwa wokół władzy. 8 kwietnia br. władze lokalne, przy wsparciu partii Jedna Rosja, zorganizowały demonstracje w całej Rosji, m.in. w miastach, w których wcześniej odbywały się antykorupcyjne manifestacje (np. w Samarze zebrało się 50 tys. osób). Według Prezydenckiej Akademii Ekonomii Narodowej i Administracji Publicznej w całej Rosji manifestowało 150 tys. osób. W kampanii Putin będzie chciał pokazać, że jest doświadczonym przywódcą, który zapewni bezpieczeństwo obywatelom.  

Ocena i perspektywy

Zamach terrorystyczny w Petersburgu wyciszył debatę na temat korupcji w Rosji i pozwolił władzom narzucić korzystny, z ich punktu widzenia, przekaz o konieczności skupienia wysiłków na zapewnieniu bezpieczeństwa. Jednak skala demonstracji świadczy o rosnącym niezadowoleniu społecznym w Rosji. Nie można więc wykluczyć kolejnych protestów.

Nawalny potwierdził swoją pozycję lidera społecznego oporu przeciw obecnej elicie władzy. Dzięki temu będzie zdobywał elektorat do walki wyborczej w 2018 r. Hasła stabilizacji państwa głoszone przez Putina nie przemawiają już do młodego pokolenia, które oczekuje wyrównywania szans i tworzenia perspektyw awansu społecznego. Aby mimo to przekonać do siebie obywateli, prezydent będzie wykorzystywał zagrożenia wewnętrzne (ataki terrorystyczne) i zewnętrzne (zbliżenie instalacji wojskowych NATO do granic Rosji, wojna w Syrii oraz konflikt w Donbasie).

Wszystko wskazuje na to, że władze będą utrudniać Nawalnemu działalność polityczną. Uruchomią kampanię mającą go zdyskredytować i udowodnić, że opozycjonista jest skazany za korupcję. Zastosują także niekorzystną dla niego interpretację prawa wyborczego. Nawalny bez wątpienia odwoła się w tej sprawie do Sądu Konstytucyjnego. Jednakże jego główną siłą będą kolejne protesty antyrządowe, planowane na 12 czerwca br. Ich skala zweryfikuje poparcie społeczne dla jego postulatów.

 

 


 
Portal PISM wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności portalu. zamknij